|
Ptaki postanowiły wybrać swojego króla. Po naradzie ustaliły, że królem ptaków zostanie ten, który wzbije się wyżej niż wszystkie inne. Jak ustaliły tak postanowiły. Słysząc te rozmowy naradę opuścił jeden z ptaków. To taki mały ptaszek, którego można spotkać jak fruwa sobie zawsze mniej więcej jeden metr nad ziemią. Jeżeli fruwa wyżej, to nad płotami, czy dachami. Zawsze tylko jeden metr wyżej niż przeszkoda pod nim.
Odchodząc zapłakał i zaczął się żalić Bogu.
- Po co mi te rozmowy. Czy mogę w ogóle marzyć, aby zostać Królem ptaków. Jestem zbyt mały i zbyt delikatny, aby mierzyć się z innymi.
Wtem odezwał się do niego Bóg.
- Stworzyłem Cię takim. I takim Cię kocham. Więc czemu się martwisz, że nie zostaniesz Królem ptaków. Najważniejsze, abyś był takim, jakiego Cię kocham.
Uspokojony tymi słowami udał się jak to miał w zwyczaju poszukać ciepłego i bezpiecznego miejsca. Ukrył się pod wielkim i pięknym skrzydłem orła. Tutaj zawsze było ciepło i bezpiecznie.
Ptaki uzgodniwszy warunki walki o tytuł ogłosiły, że start nastąpi o świcie. Tak też się stało. Piękny był widok, jak skrzydlate morze uniosło się i poszybowało do nieba. Szybkim uderzenia skrzydeł kolibrów towarzyszyły majestatyczne uderzenia potężnych skrzydeł orłów.
Im bardziej ptaki nabierały wysokości, tym więcej ptaków zawracało na ziemię. Odpadły wróble i gołębie. Nawet bociany i sokoły poddały się. I tylko orzeł swoim rytmicznym odbijaniem się od kolejnych chmur wzbijał się wyżej i wyżej. Z dumą spoglądał na pozostałych poniżej konkurentów. Nie przestawał, aż poczuł, że osiągnął szczyt swoich możliwości. Rozpostarł jak najszerzej skrzydła, by szybując rozkoszować się swoim osiągnięciem i oczekiwanym po powrocie oficjalnym ogłoszeniem zwycięzcy.
Wtem spod skrzydła wystrzelił do góry, jakiś ptaszek. Tyle ile potrafił.
Tylko aż metr wyżej...
na podstawie zasłyszanej legendy ks. Rafał Ziajka SDS |